niedziela, 19 stycznia 2014

-Rozdział 1-

Powoli otworzyłam oczy. Ciepłe światło wpadające do pokoju uniemożliwiło mi powrót w objęcia Morfeusza. Z przyjemnością odetchnęłam lekkim, porannym powietrzem. Cieszyłam się, że pozostawiłam na noc otwarte okno. Powoli przeszłam do głównej części pokoju i usiadłam na sofie. Wyjrzałam na zewnątrz. Na balustradzie balkonu przysiadł mały, szary wróbelek. W bezruchu obserwowałam spowodowane ciekawością ruchy główki ptaka. Nagle zerwał się do lotu. Najwyraźniej zauważył przygotowaną specjalnie na taką okazję miseczkę z ziarnami, dlatego nie oddalił się zbytnio. Zachwycona niespodziewanym gościem nie zwracałam uwagi na upływający czas. Zresztą nie musiałam. Przywitałam sobotni poranek w doskonałym humorze. Dodatkowo moje samopoczucie poprawiał delikatny zapach naleśników. Na co dzień bardzo się spieszyłam, dlatego jadłam zwykle kanapki. W weekendy moja starsza siostra przejmowała władzę w kuchni i przyrządzała coś specjalnego. Efektami tego pichcenia delektowali się później wszyscy domownicy, zarówno córki przedstawiające typ skowronka, jak i rodzice, którzy lubili dłużej pospać. Do mojej sypialni dotarł wreszcie aromat roztapianej czekolady, nadal nie sugerujący wszystkich dzisiejszych dodatków. Zauważyłam, że mój nowy znajomy, zaspokoiwszy głód, odleciał. Nadal w piżamie dołączyłam do siostry w kuchni.
-Hej, siostra- przywitałam się.
-Cześć, Suz. Przyszłaś pomóc mi ze śniadaniem?
-Z jedzeniem czy przygotowywaniem?
-Obydwoma- uśmiechnęła się.
-Może... Za co się zabrać?
-Kończę smażyć naleśniki, czekolada prawie się rozpuściła. Zostały już tylko owoce do umycie i pokrojenia. Przygotuj brzoskwinie i borówki. Jeszcze ser! Zapomniałabym... zajmiesz się tym?
Przytaknęłam i zabrałam się do pomocy. W chwili, gdy postawiłam na stole miseczki z owocami oraz twarogiem na słodko, a Natalie podała naleśniki i czekoladę, do kuchni weszli rodzice.
-Co tak pachnie?- zapytała mama, rozkoszując się zapachem z zamkniętymi oczami.
-Siadajcie, bo zaraz wystygnie... albo same zjemy.
-Na to nie pozwolę- tata również był wielbicielem tradycyjnych późnych sobotnich śniadań, przy których najlepiej nam się rozmawiało. Był to również magiczny czas, w którym zwiększało się prawdopodobieństwo zgody rodziców na nocowanie albo imprezę. Postanowiłam to wykorzystać.
-Mogłabym pójść na imprezę u Emily w przyszły piątek?- zapytałam jakby mimochodem, pokrywając naleśnika warstwami sera i borówek.
-Ile osób tam będzie?- zapytała świadomie mama, nieotumaniona mocą naleśników i jej kawy z czekoladą.
-Co najwyżej dziesięć, tylko znajomi.
-Dobrze, pod warunkiem, że Natalie z tobą pójdzie.
-Super, dzięki.
Normalna nastolatka wszczęłaby w tej chwili awanturę dotyczącą jej samodzielności i dojrzałości, ale ja lubiłam swoją dziewiętnastoletnią siostrę i nie miałam nic przeciwko jej towarzystwu. Wiedziałam, że nie będzie ciągle nade mną stała i kontrolowała, co piję, z kim tańczę czy rozmawiam. Miałam szczęście, że mogłam jej zaufać, a ona ufała mi.
Ogromnie cieszyłam się na tę imprezę, Nie mogłam się doczekać piątkowego wieczoru. Emily, moja najlepsza przyjaciółka zaprosiła również Adama, na którego widok miękły mi kolana. Nie zapomniała również o obiekcie jej zainteresowań, Edzie. Pojawi się tam także kilka osób z naszej klasy. W tej sytuacji jedno było pewne- musiałam wyglądać nieziemsko.

Po śniadaniu wróciłam do mojego pokoju i otworzyłam szafę. Po kolei wyjmowałam z niej ubrania i, przykładając je do siebie, przeglądałam się w lustrze zawieszonym na wewnętrznej stronie drzwi. Próbowałam wszystkich zestawów z butami, torebkami i innymi dodatkami, ale ciągle czułam, że potrzebuję czegoś nowego. Szybki rzut oka na zawartość mojego portfela upewnił mnie, że mój budżet to wytrzyma.
Dlatego godzinę później siedziałam w samochodzie Natalie, próbując znaleźć wolne miejsce parkingowe przy centrum handlowym. Podczas przeglądania moich ubrań zauważyłam inne braki poza strojem na imprezę. Potrzebowałam czarnych rurek i bordowych trampków. Miałam za dużo wyrazistych, wzorzystych ubrań, brakowało mi takich pełniący funkcję tła.
-Suz, wysiadasz czy zostajesz w samochodzie?
Nawet nie zauważyłam, kiedy Natalie zdążyła zaparkować i wyjść z auta. Szybko do niej dołączyłam i razem wyruszyłyśmy na polowanie.

___________________________________________________________________________________

To dopiero pierwszy rozdział, dopiero wprowadzam Was w świat tego opowiadania, ale mam nadzieję, że komuś się spodoba.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz